Strona główna Artykuły Podstawy Następczy zespół abstynencyjny
Następczy zespół abstynencyjny Drukuj Email
Artykuły - Podstawy
Środa, 30. Czerwiec 2010 16:04
Wychodzenie z alkoholizmu to naprawdę długa droga. Często tym zapominamy, gdy osoba uzależniona nie pije już przecież cały miesiąc! Jej dziwne zachowania wydawać się mogą niezrozumiałe, dla kogoś kto nigdy nie słyszał o następczym zespole abstynencyjnym. Usprawiedliwienie może stanowić fakt, iż rzeczywiście trudno doszukać się w tych objawach związku przyczynowo– skutkowego z przebytą chorobą alkoholową.


Po ustąpieniu objawów ostrego zespołu abstynencyjnego( delirium tremens, halucynoza, napady drgawkowe) wydaje się, że najgorsze mamy już za sobą i rzeczywiście tak jest, lecz na tym nie koniec. Rekonwalescencja bardzo często wymaga stoczenia kilku potyczek z własnym „zdrowiem” . W zależności od przypadku mogą to być zmagania z wzmocnioną stymulacją, czyli nadwrażliwością na napływające bodźce, zakrawającą aż na przeczulice wzrokową, bądź słuchową itp. Osoby nią dotknięte uskarżają się również na bóle, które tym bardziej utrudniają koncentrację, sprawiając że optymalne funkcjonowanie w życiu codziennym staje się niemożliwe. W dodatku pojawiając e się kłopoty z myśleniem, czy pamięcią zdają się odbierać resztki nadziei, że może być tak jak dawniej. Lecz nie traćmy pogody ducha, gdyż objawy te zwykle łagodnieją aż do całkowitego zaniku.

Kolejną salwę nieznośnych powikłań stanowią zaburzenia snu, obecne we wczesnej fazie zdrowienia w postaci przykrych marzeń sennych, problemów z zasypianiem czy budzeniem się w środku nocy. Zmiana rytmu snu, zmęczenie to nie wyrok, gdyż wraz z rosnącym czasem abstynencji siła tych dolegliwości spada.

Kluczową rolę odgrywa stres. Inne objawy są niestraszne, gdy nauczymy się skutecznie go rozładowywać, rozpoznając przy tym jego źródła.  Wymaga to dużej otwartości na siebie, stąd przydatna jest obecność psychoterapeuty, która pomoże odzyskać kontrolę nad samym sobą.

Podobnie jeśli idzie o problemy emocjonalne, rozkładające się na biegunie nadwrażliwości i odrętwienia. Przedstawiona skrajność jest tylko pozorna, gdyż odrętwienie wynika z nadwrażliwości, stanowiąc paradoksalną reakcję obronną na okrucieństwo rzeczywistości. Nagle zaczynamy się czuć dziwnie. Zastanawiamy się, z czego wynika nasz niepokój? Chce nam się śmiać, gdy inni są śmiertelnie poważni, albo dopada nas gniew gdy wszyscy wokół są rozweseleni. Myślisz: co się ze mną dzieje? Uczuć nie trzeba wyjaśniać, wystarczy je akceptować. Nawet zazdrość sama w sobie nie jest zła, gdy nie prowadzi do haniebnych czynów. W tym miejscu, wracamy do punktu wyjścia… stresu..
Powszechnie wiadomo, że jego nadmiar powadzi do opłakanych rezultatów zarówno wśród zdrowych jak i chorych, słabych i silnych. Siła z jaka oddziaływuje, nie zawsze pozostaje indywidualną sprawą. Prowadząc tzw. ryzykowny styl życia wszyscy stajemy pod tym samym pręgierzem, narażając się na wystąpienie kryzysów, stanów załamania, które powstają na skute pustki życiowej, braku systemu wsparcia ze strony bliskich, lub grup samopomocowych, bądź dbałości o własne zdrowie.

Im więcej czynników ryzyka zadomawia się w naszym życiu, tym gorzej. Tolerowanie dużej dawki stresu, kosztuje nasz organizm nie lada sił, co musi odbić się na naszym zdrowiu.