Strona główna Artykuły Artykuły „A kto nie pije , ten drewniak”
„A kto nie pije , ten drewniak” Drukuj Email
Artykuły - Artykuły
Poniedziałek, 24. Listopad 2008 21:09
W pędzącym kołowrocie świata, tak trudno dostrzec nam zmiany. Przepływ nowości, nie daje nam wytchnienia. W konsekwencji zaczynamy patrzeć, zamiast widzieć. Trudno się temu dziwić skoro wszystko trwa tylko chwilę…

Nawet kultura, której normy i wartości kształtują się na przestrzeni dziesiątków lat, ulega prawu nowoczesności. Niestety popularyzowane stają się formy, które mogą stanowić dla nas niebezpieczeństwo. Wyrabiając złe nawyki, czy odbierając nam normalność. Wszystko to dzieje się na naszych oczach, które w chaosie problemów zdają się przymykać na niektóre sprawy. Narkomania, agresja, seks młodocianych to największa zmora współczesności. Zjawiska nowe. Zjawiska poważne. Ich skrajność obniżyła poprzeczkę tolerancji. Palenie papierosów, czy picie alkoholu, notabene nie obce naszym dziadkom, obecnie traktowane jest dość łagodnie. Przez wielu uznawane nawet, za normalny etap rozwoju młodego pokolenia. Czy istotnie każdy musi przez to przejść? Czy histeryzuję, jeśli powiem, że w tym miejscu otwiera się puszka Pandory?

Zwykle pozwalamy sobie na tyle, na ile pozwalają nam inni. W myśl zasady: Vox populi, vox Dei. Przekraczanie tej bariery wiele nas kosztuje. Gnębią nas wyrzuty sumienia, poczucie winy. Dzieje się tak za sprawą łamania pewnych standardów. To, czego większość nie akceptuje uchodzi za złe. W ten sposób kształtuje się moralność młodego człowieka, któremu dziś pozwala się na znacznie więcej. „Musi się przecież wyszaleć”. Owszem, każdy z nas miewał chwile słabości, zwłaszcza w tak niespokojnym okresie jak dojrzewanie. Jednak, gdy pił, czy palił wiedział, że robi źle. Dziś uważa się to, za normalne! Drodzy rodzice przestańcie być nowomodni, precz z tolerancją! Nawet gdyby miało to decydować o gorszym kontakcie z dzieckiem. To zbyt wysoka cena. Daję głowę, że wyjdzie mu to na dobre. Wam również, będziecie mogli czuć dumę i spełnienie, że wasza pociecha wyrosła na przyzwoitego człowieka. Wystarczy, że protest wyrażać się będzie w braku akceptacji dla kontaktu waszego dziecka z jakąkolwiek dawką alkoholu!

Zwykle zaczyna się niewinnie. Daje się maluchowi cukierka z wódką. Częstuje lampką szampana w Sylwestra. Powodując, że prędzej poznaje ono smak alkoholu, niż naukę czytania. Stąd bardzo krótka droga do wspólnej puszki piwa na 15 urodziny, czy nie daj boże kieliszka wódki. Następuje oswajanie się dziecka z alkoholem, a rodzica z pijącym dzieckiem. „Przecież lepiej niech spróbuje w domu, niż z kolegami na podwórku”. Obwieszczam: lepiej niech spróbuje z kolegami, niż w domu. Nastolatek musi wiedzieć, że zrobił źle. Inaczej nigdy tego nie zrozumie, zwłaszcza w czasach, gdzie alkohol przejął tak różnorodne funkcje.

Na każdym kroku przekonuje się o jego omnipotencji. To już nie dodatek. To król stołów, porywający naszą tożsamość. Zbyt wielu przyjmuje jego złudną ofertę wejścia na salony. Użyczając się za cenę swobody, szacunku, atrakcyjności. „A kto nie pije, ten drewniak”. Banalna prowokacja przeciw ludzkiej godności. Niestety, często skuteczna. Nie wierzmy, ze piwo upiększa nasze ego. Ono co najwyżej oślepia umysły. Powrót do świadomości, bywa jak powrót sieroty do domu dziecka. Słabej, niezdolnej dźwigać brzemienia własnej niedoskonałości. Alkohol nie jest ucieczką. To tylko jej próba, dla niektórych przeciągająca się w nieskończoność. Powieść się może tylko w jednym przypadku… A nie oto przecież chodzi.
Adam